
Małe miasteczko. Właśnie tu, przed kilku laty, rzucił mnie los. Za oknem typowa angielska plucha. Siedzę więc w domu i błądzę po stronach internetowych. Myślę, historia ta nigdy by nie powstała, gdyby nie przypadek. Przyczynił się do tego artykuł Łukasza Lubicz Łapińskiego o dziejach szlachty na Podlasiu. Nie kierowała mną moda na szlacheckie pochodzenie, której tak wielu poddało się na początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku. Odżyła natomiast opowiadana wiele lat temu historia, o czarnym ptaku ze złotym sygnetem w dziobie, którą snuł dziadek Wierciński. Nie ma wpływu na powstanie opowiadania snobizm. Powszechna Deklaracja Praw Człowieka w artykule nr 1 mówi. ''Wszyscy ludzie rodzą się wolni i równi pod względem swej godności i swych praw. Są oni obdarzeni rozumem i sumieniem i powinni postępować wobec innych w duchu braterstwa.'' Jednak nie powinniśmy odcinać się od korzeni, tak jak ja ze znanych sobie powodów czyniłem. Po chwili rozterki wysłałem e-mail do Związku Szlachty Polskiej.
Szanowni Państwo
Od jakiegoś czasu staram się zdobyć informacje na temat mojego pochodzenia. Wiele lat temu, mój dziadek narysował na kartce papieru czarnego ptaka stojącego na podkowie ze złotym pierścieniem w dziobie i powiedział, że jest to nasz rodowy herb. Wtedy nie zapamiętałem nazwy. Dopiero jako młody człowiek dowiedziałem się, że to był herb Ślepowron. Niestety, postanowiłem opowiadanie starego człowieka między bajki włożyć. Mój ojciec Eugeniusz Wierciński urodzony w 1937r, w Wiercieniu Dużym (parafia Dziadkowice) , zmarł kilka lat temu. Jego brat Witold, który był księdzem zginął w wypadku samochodowym w Białymstoku ponad 20 lat temu. Żyjące siostry ojca nie są, w tym temacie, w stanie pomóc.
Mój dziadek Franciszek Wierciński oraz babcia Maria Wiercińska z domu Sieklucka mieszkali aż do śmierci w Wiercieniu Dużym i zostali pochowani podobnie jak ks. Witold na cmentarzu w Dziadkowicach.
Herbarz Bonieckiego nie opisuje nazwisk na literę 'W , a w herbarzu Ignacego Kapicy Milewskiego Wiercińscy nie występują.
Kilka dni temu znalazłem w internecie artykuły Pana Łukasza Lubicz- Łapińskiego pod tytułem Szlachta Podlaska pod panowaniem Wielkiego Księcia Litewskiego w XV - XVI w. oraz Drobna szlachta woj. podlaskiego, gdzie został zamieszczony spis szlachty na podstawie spisu podatku pogłównego z lat 1662-1676. Istnieje tam nazwisko Wierciński , ziemia drohicka, parafia Dziadkowice, Zaścianki, Wiercienie : Wielkie, Zabłocie. Prawdopodobnie to moi przodkowie.
Proszę o informację czy Wiercienie Wielkie to dzisiejszy Wiercień Duży i Mały? Być może posiadacie Państwo więcej informacji na temat mojej rodziny.
Z góry dziękuję za pomoc i serdecznie pozdrawiam.
Z poważaniem
Dariusz Witold Wierciński
Nie oczekiwałem odpowiedzi, wysłałem … być może przez przekorę. Kilka lat temu w czasie rozmowy z ojcem, powiedział on '' Może kiedyś zajmiesz się odszukaniem dokumentów'' Nie starczyło woli i czasu. Dzisiaj, w trakcie pisania, gdy znalazłem ciekawą informację, przeszywała mnie myśl...powiem Ojcu.
Po kilku dniach otrzymałem odpowiedź od Pana Łukasza Łapińskiego.
Jak się okazało, prezesa oddziału ZSzP w Białymstoku. Głęboko wierzę, iż autor e-mail, jako osoba publiczna, nie powinien poczytać mi za złe zamieszczenie jego słów. Wzmiankowany cytat jest niezbędny do zrozumienia tej historii.
Szanowny Panie! 02 Lip 2008, 14:13
Po lekturze Pańskiego listu mogę Pana zapewnić, że chodzi o tą
samą miejscowość. Wiercienie w par. Dziatkowice na Podlasiu to gniazdo
rodowe Wiercińskich. Z czasem zmienione zostały nazwy na Wiercień Mały i
Duży (szczególnie w okresie PRL-u zmieniono wiele nazw miejscowości
zwłaszcza zastępując wyraz WIELKI po prostu DUŻYM).
Szlachectwo właścicieli Wiercienia potwierdzają liczne spisy
podatkowo-wojskowe z okresu XVI-XVIII w. oraz metryki z par. Dziadkowice
w których w aktach chrztów, ślubów i pogrzebów osoby te występują jako
szlachta.
Dodatkowo o szlachectwie w Pana przypadku (Jak i całej podlaskiej
szlachty) świadczą koligacje z innymi rodzinami szlacheckimi - np.
Siekluckimi. Sięgając dalej w przeszłość, mogę Pana zapewnić, że w
Pańskim rodowodzie każda Pani Wiercińska będzie nosiła z domu inne
nazwisko szlacheckie, gdyż do początku XX w. ściśle przestrzegano przed
mezaliansami z innymi grupami społecznymi.
Chwilowo przebywam na wypoczynku wiec nie jestem w stanie sprawdzić Panu
więcej informacji, ale jeśli byłby Pan zainteresowany, mogę
podpowiedzieć gdzie, jak i czego szukać.
W ostatnim numerze naszego pisma Verbum Nobile, został zamieszczony
artykuł bardziej szczegółowo niż na internecie opisujący szlachtę
południowego Podlasia. Są tam oczywiście Wiercińscy z Wiercienia.
Ostatnie zdanie co do Herbarza Kapicy. Herbarz nie jest kompletnym
dziełem opisującym Podlasie, a jedynie region północny oraz pogranicze
mazowiecko-podlaskie (region łomżyński). Wiele rodzin zostało w nim
pominiętych.
W zasobie naszej oddziałowej biblioteki, specjalizującej się w dziejach
Podlasia, jest sporo materiałów które zapewne Pana by zainteresowały.
Zachęcam do poszukiwań i z góry zapraszam do naszego stowarzyszenia. Z
chęcią pomożemy odszukać niezbędne dokumenty i będzie nam miło gościć w
swych szeregach przedstawiciela rodu Wiercińskich.
z poważaniem
Lukasz Lubicz Łapinski
Prezes Oddz. Związku Szlachty Polskiej
w Białymstoku
Zacząłem wertować książki w polskich bibliotekach cyfrowych. Tu w Anglii tylko do takich mam dostęp, strony internetowe i...zaskoczenie.
Znalazłem informacje; w różnych źródłach, porozrzucane, nijak nie powiązane, istniejące za moją ale i ogólną świadomością. Myślałem, historia to moja pasja. Jak okazało się, wcale jej nie znałem. Wszak historię tworzyli także ludzie z którymi jestem związany wspólnym pochodzeniem. Losy Polski boleśnie zapisały się w dziejach rodu. Udziałem jego członków były zesłania na katorgę za walkę w kolejnych powstaniach, emigracja, konfiskaty majątków, a co za tym idzie zubożenie. Przeraża ilość osób noszących nazwisko Wierciński w Indeksie osób represjonowanych w ZSRR.
Podlasie, ziemia przodków. Nigdy tam nie mieszkałem. Pamiętam je z lat dziecięcych, z tych kilku wizyt u rodziców ojca w Wiercieniu i u wujostwa Niemyjskich w Miodusach – Junochach. Pamiętam pogrzeb babci na cmentarzu w Dziadkowicach. Mszę świętą celebrowało kilku księży. Motocykl stryja Witolda na który właziliśmy ze Staszkiem Niemyjskim i światła Drohiczyna odbijające się w Bugu, gdy późnym wieczorem wracaliśmy z rodzicami do domu. Wszystko jak przez mgłę, jak na starych pożółkłych fotografiach. Z wielu powodów nie jestem odpowiednią osobą do napisania rodowej monografii. Nie jest to jednak właściwe miejsce do ich wyliczania. Skłoniła mnie chęć poznania przeszłości i brak literatury zdolnej ciekawość tę zaspokoić.
Nie było to sprawą łatwą. Większość polskich herbarzy urywa się w połowie alfabetu np. Urski i Boniecki, natomiast uwadze Kapicy umknęło 59 gniazdowych, podlaskich rodów szlacheckich. W tej liczbie znaleźli się również Wiercińscy.
Zapewne popełniłem wiele niezamierzonych błędów. Pośrednie źródła, z których przyszło mi korzystać, mogły zawierać nieścisłe informacje. Z tego powodu pozostawiam tę pracę jako otwartą księgę, do której każdy może wnieść swoje cenne informacje i uwagi. Napisałem, że będzie to książka... nie... to zdecydowanie za duże słowo. Trudno jest pisać o miejscach, których się nie czuje, których się nie zna.
Dlatego postanowiłem nadać opracowaniu formę cytatów. Niech mówią inni...
Opracowanie to dedykuję żonie Elżbiecie dziękując za cierpliwość. Córce, synowi i wszystkim młodym Polkom i Polakom życzę oby nigdy nie musieli emigrować z Ojczyzny.